0:00
/
Transcript

Zatrudniłem 10 użytkowników do badania. Żaden z nich nie istnieje

Syntetyczni użytkownicy w mojej praktyce product researchu - gdzie realnie działają, gdzie są ściemą, i jak odpalić ich u siebie

Hej,

Ostatnio “zatrudniłem” 10 użytkowników do badania. Żaden z nich nie istnieje.

Dziś o syntetycznych użytkownikach: agentach AI, które udają Twoich userów. Pokażę Ci, gdzie to może zadziałać, gdzie jestem sceptyczny, i jak sam użyłem syntetycznych użytkowników w swoim produkcie 👇


👉 Partnerem dzisiejszego wydania… jestem ja sam i mój 10x Product Bootcamp, gdzie ćwiczymy wykorzystanie AI na konkretnym produktowym case study. Ultrakrótkie iteracje, walidacja pomysłów i decyzje oparte na dowodach z AI. Zacznij pracować w ten sposób.


Co zobaczysz na nagraniu?

  1. Czym są syntetyczni użytkownicy i jak działają (w pigułce)

  2. Jak wygląda “wynajęcie” agentów do wywiadów i testów użyteczności?

  3. Mój realny test Product Academy w Reforge Build - od persony, przez zadania, po wynik

  4. Raport z insightami (krytyczne / medium / low) + replay sesji agenta na mobilu

  5. Alternatywa - jak puścić agenta po stronie z poziomu Claude w Chrome


Thanks for reading Product Craft! Subscribe for free to receive new posts and support my work.


ℹ️ Czym są syntetyczni użytkownicy

Idea jest banalnie prosta: zamiast badać prawdziwych użytkowników, tworzysz agenta AI, który ich symuluje.

Dajesz LLM-owi informacje o tym, kim jest Twój user - personę, sposób zachowania, kontekst - a agent zaczyna odwzorowywać tę osobę w trakcie badania. Zamiast rekrutować 10 osób na wywiad, “zatrudniasz” 10 agentów.

Koncepcji zastosowania są co najmniej dwie:

  • Wywiady - prowadzisz research z syntetycznymi użytkownikami zamiast z prawdziwymi

  • Testy użyteczności - syntetyczni użytkownicy chodzą po Twoim produkcie i wyłapują problemy

I tu jest kluczowa różnica - bo moje doświadczenie z tymi dwoma podejściami jest zupełnie inne.


1️⃣ Wywiady z syntetykami

Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy: użyć agentów jako respondentów w badaniach jakościowych. Zamiast rekrutować uczestników - pytasz agenty.

  • Masz do tego gotowe narzędzia, np. syntheticusers.com. Logujesz się, definiujesz kim jest Twój user, ilu chcesz respondentów - i prowadzisz wywiady.

  • Alternatywą jest samodzielne stworzenie projektu w swoim asystencie AI, gdzie w instrukcjach opisujesz personę i prosisz, żeby odpowiadał jak ten użytkownik.

I tu powiem wprost: jestem sceptyczny.

Wywiad robimy po to, żeby zejść głęboko - zrozumieć prawdziwe “dlaczego” za zachowaniem użytkownika. A LLM bazuje na danych historycznych. Zachowania userów się zmieniają, a Ty nie masz gwarancji, że syntetyk odpowie tak, jak prawdziwy człowiek w konkretnym kontekście swojego życia.

Nie jestem w tym sceptycyzmie sam. Cała filozofia continuous discovery Teresy Torres stoi na regularnym, cotygodniowym kontakcie z prawdziwymi klientami - bo to z nich wyciągasz insighty, których nie ma w żadnych danych historycznych. Trudno to podmienić na agenta i udawać, że nic się nie zgubiło.

Ale jedno ćwiczenie otworzyło mi głowę

Porównywałem kiedyś wyniki researchu z prawdziwymi użytkownikami z wynikami od syntetyków (podczas szkolenia). I co ciekawe - większość problemów wyłapały obie grupy. Tyle że kolejność ważności była już inna. Syntetycy trafiali w problemy, ale nie zawsze wiedzieli, który z nich boli najbardziej.

Może to wystarczyć do wysokopoziomowego mapowania potrzeb. Do głębokiego discovery już bym na tym nie polegał.


2️⃣ Testy użyteczności

To jest zastosowanie, które realnie u siebie stosuję.

Zamiast rozmawiać z syntetycznym użytkownikiem, wpuszczasz go na swoją stronę lub prototyp. Dajesz konkretne zadania, agent przechodzi przez produkt i zwraca feedback - co działało, co nie, gdzie utknął.

Na wideo pokazuję to na Reforge Build (narzędziu do budowania i testowania prototypów, ostatnio przejęte przez Miro). Ma wbudowaną opcję testów z syntetykami - użyłem jej na stronie Product Academy.

W takim narzędziu definiujesz 3 rzeczy:

1. Zadania dla użytkowników - co mają zrobić na stronie. Ja poprosiłem o:

  • eksplorację strony i przejrzenie oferty

  • sprawdzenie, czy są w stanie się zapisać, jeśli coś ich zainteresuje

  • ogólny przegląd użytecznościowy - czy wszystko działa

2. Urządzenia - desktop, mobile, tablet. Testuj minimum dwa.

3. Persona - kim jest Twój syntetyk. Ja zdefiniowałem prosto: nowy user, który właśnie usłyszał o Product Academy na konferencji i przyszedł sprawdzić, o co chodzi.

Co dostałem w wynikach?

Po kilkunastu minutach test się kończy. Dostajesz dwa rzuty na wyniki: krótkie podsumowanie mailem (wpada, gdy test się zakończy) i pełny raport na stronie. Insighty są podzielone na krytyczne, medium i low - przy każdym opis, co agent zauważył i co mu nie działało.

Z mojego testu Product Academy:

  • niedziałające linki URL - znalazł kilka, o których nie miałem pojęcia

  • hamburger menu na mobilu - nie działało tak, jak powinno

A teraz najlepsze: poza raportem możesz obejrzeć nagranie każdej sesji. U mnie test wygenerował 12 sesji - po 3 na każde zadanie. Klikasz "Replay" i widzisz krok po kroku, jak agent poruszał się po stronie, gdzie klikał, gdzie utknął.

Wyłapał mi sporo sensownych rzeczy. Od tego czasu co jakiś czas puszczam taki test punktowo - na tyle, na ile pozwala mi pakiet.


🔀 Alternatywa - przeglądarka AI

Reforge Build i syntheticusers.com to dedykowane narzędzia - oczywiście dodatkowo płatne. Chcesz przetestować bez wydawania złotówki, gdy masz dostęp do LLMów?

Możesz spróbować Claude w Chrome (albo inna przeglądarkowa wtyczka AI) - opisujesz agentowi, że ma przejść przez Twoją stronę jako konkretna persona i wyłapać problemy użyteczności.

Działa wolniej i jest mniej ustrukturyzowane niż dedykowane narzędzie - ale na start w zupełności wystarczy, żeby poczuć temat.


Podsumowanie

Syntetyczni użytkownicy to nie magia, która zwolni Cię z rozmów z prawdziwymi ludźmi. Ale może to być ciekawy dodatek do Twojego warsztatu - jeśli wiesz, gdzie ich użyć.

Kiedy sięgnąć po syntetyka, a kiedy po żywego człowieka?

Moja praktyka w trzech zdaniach:

  • Wywiady? Ostrożnie. Mogą być ciekawe do pierwszego wysokopoziomowego mapowania potrzeb, słabe do głębokiego “dlaczego”.

  • Testy użyteczności? Tu syntetycy się sprawdzają do wyłapania najważniejszych problemów. Wyłapią martwe linki, zepsute menu i rzeczy, których sam już nie widzisz.

  • Chcesz spróbować i masz dostęp do LLMa? Odpal Claude w Chrome i zobacz, jak agent przechodzi przez Twój produkt.

A na koniec moja prognoza: wyobrażam sobie, że syntetycy staną się częścią continuous delivery. Tak jak dziś mamy automatyczne testy kodu, tak agent mógłby regularnie chodzić po stronie i wyłapywać problemy użytecznościowe po każdym deployu. To kwestia czasu. ⏳


✅ Co z tym możesz zrobić w tym tygodniu?

Jeśli z tego newslettera masz wynieść jedną rzecz:

👉 Wybierz jedną stronę albo prototyp i puść po nim syntetyka - choćby przez darmową wtyczkę typu Claude w Chrome. Nie potrzebujesz płatnego narzędzia ani budżetu na research. To dosłownie kilkanaście minut.

A potem napraw pierwszą krytyczną rzecz, którą wyłapie.

  1. Wybierz jedną stronę lub prototyp do przetestowania (nie całą apkę - jeden ekran wystarczy)

  2. Zdefiniuj prostą personę - kim jest user i po co tu wchodzi

  3. Odpal agenta (Claude w Chrome albo Reforge Build) i daj mu 2-3 konkretne zadania do wykonania

  4. Zobacz, co wyłapał - i napraw pierwszy problem z listy “krytyczne”

Daj znać w komentarzu, jak to u Ciebie zadziałało i co agent znalazł 👇

Discussion about this video

User's avatar

Ready for more?